Są takie słowa, które potrafią człowieka skutecznie ustawić po drugiej stronie drzwi: „Technologia”. „Innowacja”. „Transfer technologii”. „Science”.
Jeśli pracujesz nad nowymi materiałami, urządzeniem, rozwiązaniem biotechnologicznym albo algorytmem, prawdopodobnie od razu wiesz, że te słowa mogą dotyczyć Ciebie. Jeśli zajmujesz się językiem, kulturą, historią, edukacją, zachowaniami społecznymi, komunikacją albo tym, jak ludzie budują wspólnoty, możesz pomyśleć: dobrze, ale to chyba nie jest miejsce dla mnie.
I tu chcemy trochę namieszać.
Bo Centrum Transferu Technologii Uniwersytetu Łódzkiego ma w nazwie technologię, ale transfer wiedzy jest znacznie większy niż technologia. W końcu każda rzecz, która może zmienić świat kawałek po kawałku, musi mieć kabel, patent albo stać w laboratorium.
Czasem jest metodą pracy. Modelem działania. Narzędziem diagnostycznym. Programem szkoleniowym. Wiedzą o użytkownikach, mieszkańcach, języku, kulturze czy zachowaniach społecznych. Czasem jest sposobem rozwiązania problemu, którego wcześniej nikt nawet dobrze nie nazwał.
I właśnie tu nauki humanistyczne i społeczne mają bardzo dużo do powiedzenia. I nie chodzi o to, żeby na siłę ubierać humanistykę w język startupów. Ani żeby z każdego projektu badawczego robić produkt. Nie każdy rezultat badań musi być komercjalizowany i nie każda wiedza powinna być przeliczana na przychód.
Ale warto czasem zadać inne pytanie: kto poza uczelnią mógłby z tej wiedzy skorzystać?
Może instytucja kultury. Samorząd. Szkoła. Organizacja społeczna. Firma projektująca usługę dla konkretnych odbiorców. Zespół mierzący się z problemem komunikacyjnym. Miasto próbujące lepiej zrozumieć potrzeby mieszkańców. I być może między badaniem a takim zastosowaniem brakuje nie kolejnego projektu, tylko rozmowy.
Możemy pomóc poprowadzić tę rozmowę.
Nie musicie przychodzić do CTT z gotowym produktem, modelem biznesowym i odpowiedzią na pytanie „jak to skomercjalizować?”. Można przyjść z czymś znacznie mniej uporządkowanym:
„Mam metodę, która działa”.
„Zebraliśmy wiedzę, która może komuś pomóc”.
„Robimy coś ciekawego, ale nie wiemy, czy da się z tym wyjść poza uczelnię”.
„Ktoś mógłby tego potrzebować, tylko jeszcze nie wiemy kto”.
Możemy zacząć właśnie od tego. Od zdania: „mam coś, co może mieć sens poza uczelnią, ale jeszcze nie wiem, co z tym zrobić”.
A potem spokojnie sprawdzimy, dokąd to może prowadzić. Czy jest ktoś, kto mógłby z tej wiedzy skorzystać. Czy warto szukać partnera. Czy da się zbudować wokół tego projekt. A może najpierw po prostu dobrze nazwać to, co już jest.
Bo świat poza uczelnią potrzebuje nie tylko nowych technologii. Potrzebuje też wiedzy o ludziach, języku, kulturze, relacjach, edukacji, zachowaniach społecznych.
Na uniwersytecie mamy jej naprawdę dużo.
Jeśli więc jesteś z nauk humanistycznych albo społecznych i do tej pory myślałeś o CTT: „to raczej nie moje miejsce”, odezwij się.
Bo jeśli jest coś, czego humanistyka uczy naprawdę dobrze, to tego, żeby nie kończyć interpretacji na tytule.
Napisała: Justyna Kasprzyk, CTT UŁ
